wtorek, 15 stycznia 2013

spotkał katar... Mateusza

Mam katar. I kaszel. I jak przystało na prawdziwego mężczyznę podczas choroby jestem 'na nie'.
Ale, dziś przyjechał Dziadziuś Miruś i zły nastrój na trochę minął.


To moje przeziębienie to nie jest wina sanek na których byliśmy w niedziele, bo już wtedy miałem kaszel, ale bez gorączki. Teraz, niestety, ta też się przyplątała. Jednak, jestem dzielny i już za kilka dni znów pójdziemy na sanki.


2 komentarze:

  1. Katarowi już podziękujemy..!

    PS. Pozdrowienia dla Mirusia:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najszczęśliwszy Dziadek na Świecie :D

      Usuń

Dziękuję bardzo, za odwiedziny i każdy pozostawiony komentarz :)