piątek, 11 października 2013

Zanim zostałam mamą

Nie każdemu zachodzenie w ciążę przychodzi za pierwszym razem. Ba, nawet nie za drugim i nie za trzecim...
My, trochę musieliśmy poczekać na Matiego. Ale wszystko dzieje się po coś.

Droga do macierzyństwa nie była łatwa. Była kręta i wyboista. Ile wylanych łez, ile smutku i żalu zanim zdarzył się cud.
Większość naszych znajomych w tamtym czasie zachodziła w ciążę niemalże w mgnieniu oka. My niestety nie mięliśmy tyle szczęścia. Gdy po roku starań kompletnie nic się nie działo zaczęłam się zastanawiać czy aby na pewno zachodzenie w ciążę jest takie proste. Trafialiśmy od 'specjalisty do specjalisty'. Każdy miał inną koncepcję, zlecał setki badań za grube tysiące złotych. Aż w końcu trafiliśmy do 'Najlepszej Kliniki w Kraju' - 300 km od domu, ale czego się nie robi żeby spełnić marzenie.
Byłam zachwycona opieką, podejściem lekarza. Czułam, że mnie rozumie, że mamy 'wspólny cel'. Najlepszy Lekarz z Najlepszej Kliniki uznał, że konieczna jest operacja, po której na pewno się uda. Tylko, że operacja ta kosztuje 3500 złotych. No, ale czego się nie robi... Oczywiście, jak się nie uda, to mamy wyjście awaryjne: in vitro, które daje niemal 100% pewności - tak mówił Najlepszy Lekarz z Najlepszej Kliniki.
Jednak Bóg nade mną czuwał. Najlepszy Lekarz nie miał wolnych terminów i kazał się zgłosić za miesiąc. Przerażona widmem operacji, ale jednak z nadzieją czekałam na styczeń.
- A może poszłabyś do mojego lekarza? - chyba musiałam marnie wyglądać...
Ania, koleżanka z pracy, była już wtedy w ciąży - za dwa miesiące miała rodzić. Nie byłam przekonana, ale uznałam, że nic nie tracę, a świeże spojrzenie innego lekarza to dobre rozwiązanie.
Lekarka - Cudotwórca okazała się być niesłychanie ciepłą osobą. Uśmiech i poczucie humoru nie odbierały jej profesjonalizmu.
-Proszę Pani, o żadnej operacji nie może być mowy, bo to może tylko zaszkodzić. Jeśli Pani chce spróbujemy zadziałać. Jak przez pół roku się nie uda tym sposobem, to spróbujemy innego. A jak i ten zawiedzie to pomyślimy o in vitro.

Okazało się, że wystarczyło udać się do dobrego lekarza, z powołaniem i doświadczeniem. Nie było potrzeby wprowadzania żadnych usprawnień "nie z tej ziemi". Wystarczyła dobra diagnoza, jeden zastrzyk... 

Niczego nieświadomi poleciliśmy na wakacje na Kretę. I tadam... wróciliśmy we trójkę :)

...Bo po każdej burzy wychodzi słońce... :)

12 komentarzy:

  1. My na Filipa czekaliśmy 4 lata. Pomysły lekarzy były przeróżne. I nagle stało się. Jak gdyby nigdy nic.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O matko! 4 lata... a ja myślałam, że moje 2,5 to długo... :)

      Usuń
  2. Super,że obyło się bez operacji!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. całe szczęście, bo Najlepszy Doktor z Najlepszej Kliniki to ewidentny kasowyciągacz :(

      Usuń
  3. Wspaniale że Wam się udało:) Szkoda z niestety czasami trzeba przejść krętymi ścieżkami, ale najważniejsze że doczekaliście się cudownego synka:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nominowałam Cię do Liebster Blog Award. Zapraszam http://filipiamama.blogspot.com/2013/10/kolejne-nominacje.html

    OdpowiedzUsuń
  5. Najgorzej trafić na wszechwiedzących naciągaczy. Dobrze, że Opatrzność nad Tobą czuwała i obyło się bez operacji:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję bardzo, za odwiedziny i każdy pozostawiony komentarz :)